Honbu Tsunami Renmei
-strona główna

Letni Obóz Karate Tsunami na Bałtykiem - Ustronie Morskie 28 lipca – 7 sierpnia 2011 roku


     

Letni Obóz Wypoczynkowo-Szkoleniowy

Karate Tsunami na Bałtykiem - Ustronie Morskie

28 lipca – 7 sierpnia 2011 roku

 

Ustronie Morskie 

Na  przełomie

lipca i sierpnia 2011 roku

odbył się nad Bałtykiem

10-dniowy centralny letni

obóz wypoczynkowo-szkoleniowy

Karate Tsunami.  

 Renmei
Tsunami

Uczestnicy obozu nad brzegiem Bałtyku. Na tej plaży –

na czystym piasku i w ciepłej wodzie odbywały się treningi.  

       Rogosz

 Sensei Maciej Rogosz 2 dan (Warszawa) ćwiczy tobi-yoko-geri-kekomi (kopnięcie wbijające

bokiem w skoku), jedno z podstawowych kopnięć Karate Tsunami.

     

 

 

 

 

 

 

 

 

Maciej Rogosz

ćwiczy mae-geri-kekomi

(kopnięcie wbijające przodem).

 Rogosz

    

   Termin obozu: 28 lipca (czwartek) – 7 sierpnia (niedziela).

 

   Miejsce: miejscowość wczasowo-wypoczynkowa Ustronie Morskie – 13 km na wschód od Kołobrzegu. Jest to znany kurort i sanatorium, charakteryzujący się specyficznym mikroklimatem (duże nasłonecznienie i zawartość w powietrzu aerozolu morskiego).

 

 Ustronie  Ustronie  Ustronie

 Widoki Ustronia Morskiego

    

   Zakwaterowanie w pokojach 2, 3, 4-osobowych w jednym obiekcie. Obiekt jest trzykondygnacyjny,

w kształcie dworu.

 

   Wyżywienie całodzienne (śniadanie, obiad i kolacja).

 

   Ośrodek zlokalizowany jest na obrzeżu kurortu (Ustronie Morskie, ul. Spokojna 2), ale w ustronnym miejscu - przy lesie, 50 metrów od plaży
   

 Ustronie  Ustronie  Ustronie

Widok na obiekt zakwaterowania, pokoje i łazienki.

 

Tsunami 

W obozie uczestniczyły głównie osoby z Warszawy, ćwiczące na co dzień w Honbu Dojo

 (Centralnej Szkole Karate Tsunami) przy ul. Patriotów 247. Ponadto wzięli w nim udział

  tsunamiści z innych miejscowości: Drobina, Staroźrebów, Kutna, Łowicza, Opola i Bytomia.

  

   W obozie uczestniczyło aż 6 osób posiadających stopnie mistrzowskie:

  1. soke Ryszard Murat 10 dan (Warszawa)
  2. kyoshi Daniel Bogusz 5 dan (Łowicz)
  3. sensei prof. dr hab. Andrzej Krupienicz 2 dan (Warszawa)
  4. sensei Maciej Rogosz 2 dan (Warszawa)
  5. sensei Artur Marcinkowski 1 dan (Drobin)
  6. sensei Renata Murat 1 dan (Warszawa),
  7. a wizytę na obozie złożył ponadto kolejny mistrz, ksiądz kyoshi O.Grzegorz Badziąg OFMCap. 5 dan (Kielce).

Tsunami

Niektórzy mistrzowie na obozie. Od lewej: sensei Artur Marcinkowski 1 dan (Drobin),

kyoshi Daniel Bogusz 5 dan (Łowicz), soke Ryszard Murat 10 dan (Warszawa)

i sensei Maciej Rogosz 2 dan (Warszawa).

  

   Przyjazd do naszego ośrodka w Ustronia Morskiego został zaplanowany na czwartek 28 lipca wieczorem do godz. 19. Tu czekała już pyszna kolacja, po której nastąpiło zakwaterowanie w pokojach. 

 

   Uczestnicy obozu przybywali różnymi środkami komunikacji: pociągiem, autobusem, a także własnymi autami. Część uczestników z Warszawy postanowiła wykorzystać sytuację i w drodze zwiedziła przepiękne Stare Miasto w Toruniu.

 

Dom Kopernika

Uczestnicy obozu przed słynnym i dobrze zachowanym domem Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Już na pierwszy rzut oka widać, że słynny astronom pochodził z zamożnej rodziny.

   

Toruń

Uczestnicy obozu na słynnym Starym Rynku w Toruniu. Od lewej ratusz, w którym podpisano

 dwa głośne traktaty pokojowe między Polską i Zakonem Krzyżackim (w 1411 roku i 1466 roku),

i w którym odbyła się sławna dysputa religijna między katolikami i protestantami (colloquium

charitativum; 1645). Przewodnikiem po Toruniu był sensei prof. dr hab. Andrzej Krupienicz 2 dan.

   

Toruń

W Toruniu znajdują się także wspaniałe średniowieczne kościoły rzymskokatolickie,

z których jeden  odwiedziliśmy. 

 

pogoda

Zanim przybyliśmy do Ustronia Morskiego i w pierwszym dniu naszego pobytu pogoda

 była tu bardzo deszczowa i mało sprzyjająca kąpielom oraz wypoczynkowi na plaży.

Zachmurzone niebo, ulewa i sztorm, które dobrze przedstawia niniejsza fotografia.

  

   W następnym dniu wypogodziło się i do końca obozu mieliśmy przepiękną słoneczną  pogodę.

  

   Jednak gdy wyjeżdżaliśmy z Ustronia w dniu 7 sierpnia, znów zachmurzyło się jakby specjalnie i rzadko spotykana ulewa (fotografia na końcu artykułu) zapoczątkowała deszczową pogodę.

 

 Ustronie  Ustronie

Ustronie 

Nasz ośrodek, w którym mieszkaliśmy, ma kształt wielkiego drewnianego dworu

(stąd jego nazwa „Dworzysko”). Położony jest w najkorzystniejszym jak dla nas

miejscu w Ustroniu: w spokojnym miejscu – przy ul. Spokojnej 2 na obrzeżu kurortu,

wśród drzew iglastych i liściastych, i dosłownie nad samym brzegiem Bałtyku.

 

Ustronie

Po wyjściu z naszego ośrodka roztaczał się malowniczy widok na morze. Takim oto zabytkowym zejściem z drewna schodziliśmy na plażę. W czasie obozu morze było dosłownie u naszych stóp

 i nawet we śnie słyszeliśmy romantyczny szum morskich fal.

  

Ustronie

Widok z zejścia od naszego ośrodka na plażę był przepiękny i wymarzony dla nadmorskiego kurortu. Nasze treningi odbywały się zwykle na widocznej po prawej stronie fotografii części plaży,

 gdzie znajdują się trzy ostatnie ostrogi z wbitych w dno rzędów drewnianych pali.

 

   W programie obozu przewidziany był dziennie jeden trening obowiązkowy i dodatkowe dwa dla chętnych, a także zajęcia teoretyczne. Szybko jednak okazało się, że niemal wszyscy uczestnicy chcą mieć po trzy treningi dziennie, ponieważ tak im się one podobały.

 

   Niemal wszystkie treningi prowadzone były na przepięknej nadmorskiej plaży, w promieniach słońca, na czystym piasku i w ciepłej wodzie – w falach Bałtyku. Treningi tsunamistów z zainteresowaniem oglądali plażowicze i podziwiali ich umiejętności, zwłaszcza w trakcie ćwiczeń walki oraz z wieloma przyrządami.

 

Tsunami

Treningi Tsunami rozpoczynają się tradycyjną ceremonią.

 

Tsunami

Soke Ryszard Murat 10 dan prowadzi typowy trening Tsunami na nadmorskiej plaży.

  

Tsunami 

Na treningach Tsunami doskonalone są wszelkie techniki, stosowane w walce. Na fotografii doskonalenie charakterystycznego dla Tsunami kopnięcia mae-geri-kekomi (kopnięcia wbijającego w przód). Trening

 na plaży umożliwia ćwiczenie równowagi, ponieważ miałki piasek powoduje zapadanie się nóg i utrudnia techniki, ale gdy pokona się tę trudność, wówczas techniki wykonywane mogą być

 bardziej precyzyjnie, szybciej i mocniej.

  

Tsunami

Trening w morskich falach przynosi niezapomniane wrażenia. Fale były czasem tak duże, że zalewały ćwiczących aż po szyje. Z powodu ciepłej i czystej wody oraz unikalnych wrażeń takie treningi

cieszyły się największym zainteresowaniem uczestników obozu.

 

Tsunami

Ćwiczenie podcięć w morskiej wodzie jest trudne, ale przynosi doskonałe efekty.

Na fotografii doskonalenie de-ashi-barai (podcięcia nogi wykrocznej),

najbardziej typowego podcięcia w Tsunami i w Judo. 

    

Tsunami

Soke Ryszard Murat 10 dan prezentuje charakterystyczne dla Tsunami kopnięcie yoko-geri-kekomi (kopnięcie wbijające bokiem). Na typowych treningach Tsunami prowadzący najpierw demonstruje

 technikę z jej krótkim opisem, a następnie ćwiczą ją uczestnicy zajęć. Tak samo odbywa się to

 w odniesieniu do renraku-waza (kombinacji) i innych rozwiązań.

      

Tsunami

W morskich falach przy yoko-geri-kekomi niełatwo jest utrzymać równowagę,

gdy noga podporowa zapada się w grząskim piasku, a wysiłek jest zwielokrotniony.

  

Tsunami

Stopniowo ćwiczenia odbywały się w coraz głębszej wodzie. Na fotografii blok age-ude-uke.

  

Tsunami

Coraz głębiej w morskiej toni, ku zadowoleniu uczestników treningu.

Na fotografii ćwiczenie uderzenia uchi-uraken-uchi z blokiem tsukami-uke.  

 

Tsunami

W morskiej toni ćwiczyliśmy także kumite (różne formy walki treningowej). Na fotografii

sensei Maciej Rogosz 2 dan i Mateusz Murat 4 kyu przedstawiają jedno z rozwiązań

Karate Tsunami, które za chwilę będzie ćwiczone.

      

Tsunami

Ćwiczenie kumite (walki treningowej) w morskiej wodzie zapewnia dobre efekty szkoleniowe

 i niezapomniane przeżycia. W takiej wodzie szczególnie efektownie wychodzą podcięcia i rzuty. 

    

   Z powodu takich sprzyjających warunków bezpośrednio po treningach uczestnicy obozu mogli do woli zażywać kąpieli morskich i słonecznych, wypoczywając czynnie i bezczynnie (w zależności od potrzeb i chęci) oraz sycąc się jodem i promieniami słońca.

  

   Wszyscy uczestnicy spędzali w morskiej wodzie mnóstwo czasu, kąpiąc się i pływając, także na przywiezionych materacach i dmuchanej łodzi.

  

kąpiele

Na fotografii grupa uczestników obozu z sensei prof. dr hab. Andrzejem Krupieniczem 2 dan

w trakcie kąpieli w błękitnych wodach Bałtyku. Niektórzy nawet nie zdejmowali spodni

od stroju treningowego keiko-gi (hakama), gdyż i tak już były mokre po treningu

przedstawionym na wcześniejszych fotografiach.

       

   Zaledwie kilka treningów – pierwszego dnia odbyło się w ośrodku w specjalnej sali, która została przystosowana do ćwiczeń.

 

Tsunami

Trening w sali w ośrodku pod kątem przygotowania się do egzaminów. W trakcie takich treningów uczestnicy podzieleni na grupy spokojnie doskonalą umiejętności i przygotowują się do egzaminów na kolejne stopnie wtajemniczenia.

 

   Pierwszy trening, o godz. 10:00 przeznaczony był na wspólne doskonalenie technik, kombinacji i umiejętności walki. Dwa kolejne z nich, o godz. 15:00 i 19:30 ukierunkowane były na przygotowania do egzaminów oraz naukę walki różnymi przyrządami.

 

   W Karate Tsunami duży nacisk kładzie się bowiem zarówno do nauki walki bez broni, jak z różnymi przyrządami, które mogą być użyte przez napastników.

 

   Właśnie dlatego w trakcie obozu ćwiczono naukę walki, i to z kilkoma napastnikami, przy użyciu szeregu przyrządów: krótkiego kija – pałki (hanbo), noża (tanto), tonfa (wielofunkcyjnej pałki z bocznym uchwytem), miecza (ken), nunchaku (krótkiego cepa) i innych.

 

tokui-kata

Ćwiczenia tokui-kata z użyciem różnych przyrządów.

 

   Tokui-kata to własna, spontaniczna, nieplanowana walka z kilkoma napastnikami. Zapewnia naukę reakcji, szybkości i zachowania się w walce z kilkoma napastnikami. Stosowana jest w kilku wariantach, bez broni i z zastosowaniem rozmaitych przedmiotów, które mogą być użyte w walce zarówno przez napastników, jak broniącego się. Jest również jedną z podstawowych metod treningowych Karate Tsunami i jedną z konkurencji sportowych w Mistrzostwach Polski Karate Tsunami. Autorem tej motedy i jej zasad jest założyciel Karate Tsunami soke Ryszard Murat 10 dan. 

 

   Największym jednak zainteresowaniem uczestników cieszyły się regularne ćwiczenia z użyciem nunchaku.  

 

 nunchaku nunchaku 

Sceny z ćwiczeń nunchaku. Od lewej: sensei Artur Marcinkowski 1 dan (Drobin) uczy

księdza O. Pawła Tokajuka (Warszawa). Od prawej: sensei Maciej Rogosz 2 dan

(Warszawa) instruuje Martynę Popiołek (Warszawa) i Klaudię Pilarską (Kutno).

 

   Odnotować warto, że praktycznie każdy z uczestników obozu zdobył na nim co najmniej jeden kolejny stopień wtajemniczenia Karate Tsunami, a niektórzy (Elżbieta Krupienicz z Warszawy, Jan Oborski z Opola i Martyna Popiołek z Warszawy) nawet po trzy stopnie.  

   

   Z osobami o najniższych stopniach ćwiczenia prowadziła sensei Renata Murat 1 dan (Warszawa) i to właśnie one odnotowały największe sukcesy w zakresie złożonych egzaminów.

 

Tsunami

W trakcie jednego z treningów, kiedy odbywały się egzaminy na stopnie, nagle zerwała się gwałtowna

 burza z potężną ulewą, a z powodu czarnych chmur dzień momentalnie zamienił się w noc. Wtedy

 dosłownie w ciągu minuty z plaży uciekły tysiące plażowiczów, a pozostali na niej jedynie tsunamiści.

W takich niecodziennych warunkach złożyli egzaminy na stopień 18 kyu Jan Oborski (Opole),

Elżbieta Krupienicz (Warszawa) i Martyna Popiołek (Warszawa). Nie przestraszyła ich ulewa,

 gromy, błyskawice, wicher i sztorm, dzięki czemu będą mieć co podwójnie wspominać.

 

   W trakcie obozu jeden z jego uczestników – sensei Maciej Rogosz z Warszawy złożył wymagane egzaminy i wskutek tego zdobył kolejny mistrzowski stopień 2 dan.

 

 Rogosz 2 dan  Rogosz 2 dan

Sceny z egzaminu Macieja Rogosza na stopień 2 dan. Od lewej scena z prezentacji pięciu kata,

od prawej scena z interpretacji kata z napastnikami.

   

Rogosz

  Scena z interpretacji kata z napastnikami z egzaminu sensei Macieja Rogosza

 na mistrzowski stopień 2 dan.

 

 Rogosz Rogosz   Rogosz

Charakterystyczne dla Karate Tsunami ceremonie, które odbywają się na zakończenie egzaminu:

 wiązanie pasa, uroczyste ogłoszenie wyniku egzaminu i gratulacje. Soke Ryszard Murat 10 dan

 i sensei Maciej Rogosz 2 dan.

 

 Murat

 

 

Kierownikiem obozu

był soke Ryszard Murat 10 dan,

który prowadził niemal wszystkie treningi. 

 

Na półtora dnia soke Ryszard Murat 10 dan

„abdykował” z funkcji szefa szkolenia na obozie

na rzecz kyoshi Daniela Bogusza 5 dan (Łowicz),

który go wówczas zastępował.

 Murat  Murat

Na fotografiach soke Ryszard Murat 10 dan i jego syn Mateusz Murat 4 kyu prezentują podcięcia

 i możliwości unieszkodliwienia przeciwnika po podcięciu go. W Karate Tsunami kładzie się

ogromny nacisk na podcięcia, które stanowią w tym systemie specjalną grupę technik.

 

 Murat Murat 

Od lewej: soke Ryszard Murat 10 dan i ksiądz O. Paweł Tokajuk prezentują zastosowanie

mae-hiza-geri-keage (kopnięcia kolanem przodem w górę) z równoczesnym trafieniem w krocze

 (kin-geri). Od prawej: soke Ryszard Murat 10 dan prezentuje charakterystyczne dla Tsunami

zejście z linii ataku uchi-nagashi-uke.

 

 Tsunami  Tsunami

Jak zwykle na treningach Tsunami stosowaliśmy mnóstwo ćwiczeń rozciągających

 w różnych wariantach. Dzięki temu ćwiczenia te przynoszą duże efekty. 

 

Bogusz

Kyoshi Daniel Bogusz 5 dan (Łowicz) pokazuje tzw. „inkwizycyjne ćwiczenia rozciągające” z pomocą sensei Macieja Rogosza 2 dan (Warszawa) i sensei Artura Marcinkowskiego 1 dan (Staroźreby). To ćwiczenie polega na tym, że ćwiczący siedzi na dwóch partnerach, którzy stopniowo odsuwają się od siebie, zwiększając zakres rozciągnięcia. Całą gamę takich „inkwizycyjnych ćwiczeń rozciągających” propagują w Karate Tsunami ksiądz rzymskokatolicki kyoshi O. Grzegorz Badziąg 5 dan (Kielce)

 i jego brat shihan Waldemar Badziąg 7 dan (Piła).

 

   

za-zen

W trakcie treningów odbywały się również ćwiczenia medytacyjne. Na fotografii za-zen (medytacja siedząc), charakterystyczna dla Tsunami forma ćwiczeń medytacyjnych. Indywidualnie natomiast najwięcej za-zen praktykował sensei prof. dr hab. Andrzej Krupienicz 2 dan, zwłaszcza że sprzyjały

temu znakomita pogoda, piasek na plaży i przepiękne krajobrazy.   

 

Taekwon-do 

Równolegle z nami miały swój obóz dwie grupy koreańskiego stylu Taekwon-do: jedna z Dolnego Śląska,

 a druga z Lublina i Dęblina. Pierwsza  reprezentowała Polską Federację Taekwon-do), a drugą (z ITF) kierował mistrz Sławomir Gruszczyński z Lublina. Z oboma mieliśmy dobre, przyjacielskie stosunki.

Na fotografii trening drugiej grupy na nadmorskiej plaży wieczorem.

 

   Nasz obóz był wyjątkowo dobrze zabezpieczony pod względem opieki medycznej i duchowej. Pierwszą zapewniał specjalista najwyższej klasy, kardiolog sensei prof. dr hab. Andrzej Krupienicz 2 dan, a drugą ksiądz rzymskokatolicki, kyoshi O. Grzegorz Badziąg 5 dan.

  

Tsunami 

Uczestnicy obozu i ksiądz rzymskokatolicki, kyoshi O. Grzegorz Badziąg OFMCap.

5 dan (siódmy od lewej).

 

      

   W trakcie trwania obozu każdy, kto miał takie życzenie, mógł chodzić na msze św. do miejscowego kościoła rzymskokatolickiego w Ustroniu Morskim.

 

   Z kolei w piątek 5 sierpnia kierujący obozem soke Ryszard Murat 10 dan wybrał się autem wraz z sensei Maciejem Rogoszem 2 dan i synem Mateuszem Murat do Tychowa koło Białogardu. Odwiedził tu swoją krewną Krystynę Murat-Paczkowską, pochodzącą z innej gałęzi rodziny Murat z Końskowoli na Lubelszczyźnie, kóra przekazała szczegółowe informacje o tatarskich przodkach, ilustrując je licznymi starymi fotografiami. Rodzina Murat jest pochodzenia tatarskiego, a nazwisko to jest odimienne i w języku tatarskim znaczy 'marzenie, obiekt marzeń'.

   

Tychowo

Spotkanie w Tychowie 5 sierpnia 2011 roku krewnych o tatarskich korzeniach.

Krystyna Murat-Paczkowska i jej córka Ewa (studentka Akademii Techniczno-Humanistycznej

 w Bielsku-Białej), Ryszard Murat i jego syn Mateusz.

Fot. Maciej Rogosz. 

   

   Odnotować warto, że w trakcie naszego obozu nie wystąpił nawet jeden uraz czy najdrobniejsza kontuzja, co jest ewenementem na obozach sportowych.

 

   Oprócz wielu treningów w czasie obozu odbywały się zajęcia teoretyczno-praktyczne, zwłaszcza z zakresu pierwszej pomocy (Kyukyu), historii, wojskowości i wielu innych dziedzin, a także liczne spotkania towarzyskie, które integrowały uczestników pochodzących z różnych regionów kraju.

 

   Wielką popularnością cieszyły się zwłaszcza lekcje brydża sportowego, które dla zainteresowanych prowadził wieczorami sensei prof. dr hab. Andrzej Krupienicz 2 dan.

 

   Największą jednak furorę zrobiły zajęcia z wykorzystaniem różnych replik broni ASG oraz ćwiczenia strzelania z nich w parku koło naszego ośrodka. Zainteresowani mogli strzelać z nich do tarczy pojedynczymi strzałami i seriami.

 

   Zajęciami z tego zakresu kierowali prawdziwi fachowcy: Marek Klasa, nazwany "Generałem" (ponieważ jest studentem ostatniego roku Akademii Obrony Narodowej w Rembertowie, zwanej popularnie "Kuźnią generałów" i członkiem Związku Strzeleckiego "Strzelec") i Hubert Boda, nazwany "Adiutantem", gdyż pomimo młodego wieku 13 lat zadziwiał wszystkich znajomością broni ASG i który przywiózł na obóz najważniejsze repliki tej broni.

 

ASG

Przed ćwiczeniami strzelania odbyła się dla uczestników obozu fachowa prezentacja broni ASG

 z jej wszechstronnym omówieniem.

   

ASG

Marek Klasa zwany "Generałem" i Hubert Boda zwany "Adiutantem" mieli ze sobą pełne fachowe wyposażenie używane w trakcie zajęć ASG, nie tylko mundury i hełmy, ale nawet okulary i maski. 

 

ASG

Wszystkich zadziwił 13-letni Hubert Boda, który bardzo fachowo (niczym oficer) przedstawił rodzaje broni

 i omówił ich zastosowanie. Własnie z tego powodu nazwany został "Adiutantem" (ponieważ funkcję adiutanta generała może pełnić jedynie oficer). Prezentacja Huberta Body wywarła duże wrażenie

nawet na sensei Macieju Rogoszu 2 dan (siedzi od lewej), który jest również dobrym znawcą ASG.

  

ASG

Prezentacje broni ASG ze strony Marka Klasy i Huberta Body nadzorował sensei prof. dr hab. Andrzej Krupienicz 2 dan. Przez wiele lat służył on w Wojsku Polskim i dosłużył się stopnia podpułkownika.

Stwierdził jednak, że zawsze strzelał i strzela z prawdziwej broni, a nie ASG.

   

 Klasa  Pilarska

Na obozie akceptowane były zwierzęta (np. można było zabrać ze sobą psa), co jest rzadkością

w nadmorskich kurortach. Stąd też suczka o imieniu Radujka, która widziała już kilkuset mistrzów Tsunami z różnych krajów, cieszyła się wielkim powodzeniem u uczestników obozu (od lewej

Marek Klasa z Warszawy, od prawej Klaudia Pilarska z Kutna) oraz innych wczasowiczów.

     

 Ustronie

 

 

Uczestnicy obozu

mieli też unikalną możliwość

jazdy konnej w pobliskim ośrodku.

Z możliwości tej korzystał szczególnie

prof. dr hab. Andrzej Krupienicz z córką Elżbietą.

   Wyjechaliśmy z Ustronia Morskiego w niedzielę 7 sierpnia około godz. 12:30. Na śniadaniu obsługa ośrodka wyposażyła nas w pyszny prowiant na drogę.

 

Gdy wyjeżdżaliśmy z Ustronia, pogoda nagle znów zepsuła się i straszna ulewa zapoczątkowała

 ciąg deszczowych dni.

 

Boda

Jak mówi przysłowie, sprawiedliwi po dobrze spełnionym obowiązku śpią spokojnie.

To dlatego Hubert Boda z Warszawy zasnął w aucie natychmiast po wyjeździe z Ustronia,

nie wypuszczając z rąk ulubionego karabinu ASG.

 

   Po drodze do Warszawy odwiedziliśmy słynne historyczne miejsca, w tym miejsce wielkiej bitwy pod Koronowem.

  

Koronowo

Właśnie tu 10 października 1410 roku polska armia pod dowództwem Janusza Brzozogłowego zmasakrowała korpus krzyżacki, który pod wodzą Michała Küchmeistra von Sternberga

(przyszłego wielkiego mistrza Zakonu) zmierzał z Rzeszy Niemieckiej,

aby pomścić klęskę pod Grunwaldem i spustoszyć Kujawy i Wielkopolskę.

 

Koronowo

Przed pomnikiem bitwy pod Koronowem. Wielu kronikarzy i historyków bitwę tę uważa za równie

ważną, jak zwycięstwo pod Grunwaldem (15 lipca 1410 roku). Gdyby bitwa pod Koronowem

została przez Polaków przegrana, to Zakon prawdopodobnie wygrałby wojnę i zajął Kujawy,

a być może również Wielkopolskę.

 

   Następnie w drodze do Warszawy odwiedziliśmy inne historyczne miejsce – bitwy pod Płowcami. Tu 27 września 1331 roku armia polska pod dowództwem króla Władysława Łokietka pokonała korpus krzyżacki, który wcześniej straszliwie spustoszył Kujawy oraz Ziemię Łęczycką, Sieradzką i Kaliską. Zwycięstwo to o rok opóźniło zajęcie przez Krzyżaków Kujaw, a także uratowało byt Królestwa Polskiego (na wieść o polskim zwycięstwie król czeski Jan Luksemburski, który ze swą armią szturmował wówczas stolicę Wielkopolski Poznań, zarządził odwrót do Czech).

 

Płowce

Na fotografii przed pomnikiem wielkiej bitwy pod Płowcami 1331. Właśnie tu po bitwie

pogrzebano 4187 poległych, w tym około 2700 Krzyżaków i około 1600 Polaków.

    

   W tym też miejscu zaszło słynne i niecodzienne zdarzenie, opisane przez Jana Długosza i Bartosza Paprockiego.

  

   Polski rycerz z Ziemi Sieradzkiej Florian Szary został prawie równocześnie trafiony w brzuch trzema krzyżackimi kopiami. Wskutek tego spadł z konia, a wnętrzności wyszły z jego rozprutego brzucha. Pomimo tego usiadł, wyrwał z ciała groty kopii i zajął się mozolnym upychaniem jelit do swego brzucha.

 Florian Szary

   Doniesiono o tym znajdującemu się nieopodal królowi Władysławowi Łokietkowi, który nadjechał konno ze strażą przyboczną i na widok dzielnego rycerza stwierdził, że to go bardzo boli. „To mniey boli” - odrzekł wtedy Florian Szary – niż czyny podłego sąsiada, który stale mu dokucza.  

   Ów sąsiad, co jest charakterystyczne dla osobników podłych, zdemoralizowanych i zniesławiających innych, okazał się tchórzem i wbrew rycerskiemu obowiązkowi nie stawił się na miejsce bitwy z Krzyżakami.

   W tym miejscu dodać warto, że podobnie nie stawił się na sportowe pojedynki z trzema przeciwnikami na Mistrzostwach Polski w dniu 24 października 2010 roku w Warszawie niejaki "MarKos" z wioski Rudy na Lubelszczyźnie, z zazdrości i zawiści jadowicie zniesławiający pod tym pseudonimem Tsunami w Internecie.

 Jelita

   Choć jest to nieprawdopodobne przy ówczesnym stanie medycyny, rycerz Florian przeżył opisane zdarzenie, a król Władysław Łokietek sowicie go wynagrodził. Nadał mu herb Jelita, przedstawiający trzy skrzyżowane kopie oraz rycerskie zawołanie „To mniey boli”.

  

   Rycerz Florian zapoczątkował szereg znanych rodów szlacheckich, wśród nich Zamoyskich. W nowszych czasach herbem Jelita pieczętowali się między innymi pisarz Stefan Żeromski i kompozytor Witold Lutosławski.

 Płowce

 

 

 

 

 

 

Znajdująca się

przy pomniku plansza, przedstawiająca miejsce bitwy

pod Płowcami.

   W usytuowanej obok pomnika bitwy pod Płowcami zacisznej restauracji zjedliśmy wspaniały obiad w postaci doskonale przyrządzonych żeberek (wieprzowych). Zachwycał się nimi zwłaszcza bardzo wybredny pod względem wyżywienia Hubert Boda z Warszawy.

 

   Obóz wypoczynkowo-szkoleniowy w Ustroniu Morskim wszyscy uczestnicy ocenili jako bardzo udany.

   

Kolejne obozy

 

   Z tego względu już teraz zachęcamy wszystkich tsunamistów do udziału w kolejnym podobnym obozie, który odbędzie się w Ustroniu Morskim w tym samym terminie latem 2012 roku. W obozie tym uczestniczyć będą głównie osoby ćwiczące Karate Tsunami w Warszawie, ale mogą do nich (jak w tym roku) dołączyć tsunamiści z innych ośrodków.

 

   Ponadto, na prośbę uczestników obozu w Ustroniu, którym się bardzo spodobał, prawdopodobnie zorganizujemy 7-dniowy zimowy obóz Karate Tsunami w ferie zimowe za pół roku (w lutym 2012 roku).

  

   Szczegółowe informacje na ten temat podamy na niniejszej stronie w odrębnym artykule.

 

   Serdecznie zapraszamy.




Użyte tu fotografie i teksty należą do właściciela tej strony.
Kopiowanie lub wykorzystywanie jakichkolwiek fotografii
lub fragmentów tekstu bez pisemnej zgody właściciela strony jest zabronione.
Naruszenie tych praw w razie ujawnienia grozi odpowiedzialnością cywilną i karną.
Odwiedzin:
3043512
 realizacja: =weBZet=  telefon/phone: [48] 22 615-71-46 e-mail:ryszard.murat@gmail.com